Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
424 posty 2904 komentarze

Polska na 6 - tkę

R.Zaleski - Członek Konfederacji Rzeczpospolitej Blogerów i Komentatorów.................. Jakość polityki = jakość życia

Rolnikowi nie wolno sprzedawać żywności w Polsce

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Przetworzonej, we własnym gospodarstwie, z wyprodukowanych przez siebie surowców. Taką wolność mamy od 1939 roku.

Niemcy surowo zakazali robienia przetworów, mielenia mąki itp. Obierali żarna, maszynki do robienia oleju, niszczyli je. Teraz by to robić, trzeba otwierać działalność gospodarczą, co się wiąże z biurokrację, wysokimi kosztami, z zasady zbyt wysokimi, by się to opłacało. Inna metoda, ale efekt podobny.
„W chwili obecnej, chcąc być w zgodzie z restrykcyjnym polskim prawem, nie możemy kupić bezpośrednio od wytwórcy (czytaj rolnika), który nie prowadzi zarejestrowanej firmy (działalności gospodarczej) , następujących wyrobów : mięs surowych , wędlin, pasztetów, kaszy, mąki, chleba, kiszonej kapusty czy ogórków, konfitur, soków, dżemów, wina, domowych nalewek, sałatek warzywnych, serów, masła itp. a nawet przekrojonej kapusty.

Wiadomym powszechnie jest fakt, że taką produkcję i sprzedaż w gospodarstwach rolnych, zwłaszcza produkujących metodami ekologicznymi, się prowadzi, ale odbywa się to w tak zwanej „szarej strefie”.

W Białkowie woj. lubuskie, 8 czerwca 2013 roku, u państwa Niparków, po nagłośnieniu w miejscowych mediach, taka sprzedaż została dokonana. Gospodarze na znak protestu podjęli to wyzwanie. Jednorazowo w długiej kolejce po produkty (chleb, kaszanki, kiełbasy, sery) stało 72 osoby. W sumie przewinęło się około 200 osób. Oczywiście dla wszystkich chętnych wyrobów nie starczyło.”

Nieparkowie pójdą siedzieć? Dostaną wyrok, jak bacowie od dziada pradziada produkujący oscypki i karani za „niemanie” Certyfikatu Unii Europejskiej. Unia unią, ale nawet w tym cyrku, może być w miarę normalnie.
„Odwiedzając w Niemczech ekologiczne 86 hektarowe gospodarstwo rolne o tradycyjnym profilu produkcji (zboża, warzywa, owoce, bydło, trzoda chlewna, drób itp.) gospodarz prowadzi mały sklepik, piekarenkę, wyrabia sery twarde, robi sałatki warzywne, wędliny, sprzedaje mięso, i może jeszcze do sklepiku wprowadzić około 30% towaru obcego i to wszystko odbywa się w ramach działalności rolniczej jako tej podstawowej. Ten że gospodarz na pytanie jak do jego działalności odnoszą się służby sanitarne, weterynaryjne odpowiedział, że wcale się nie odnoszą. Uboju musi dokonać w pobliskiej ubojni i jest to warunek konieczny natomiast dalszy proces przerobu jest na jego osobistą sprawą – w moim interesie leży, aby ta żywność była zdrowa bo jem ją sam, je moja rodzina, sąsiedzi, a nawet mam stałych klientów którzy potrafią przyjechać z odległości 100 km.”
Jednak wystarczy przejechać za Odrę, by trafić do takiej rzeczywistości:
„Chcieli sprawdzić, czy baca, który w ubiegłym roku nie wystąpił o certyfikat, nie wyrabia bez odpowiednich pozwoleń oscypków. W bacówce wędziło się ich akurat jedenaście. Na nic zdały się tłumaczenia górala, że robi sery jedynie na własne potrzeby. Kontrolerzy ustalili, że baca, który z owcami wyszedł na halę w maju, musiał do września zrobić co najmniej 200 oscypków.
- Myślałem, że skończy się na jakiejś karze finansowej, a oni na mnie, co to z dziada pradziada bacujemy, do prokuratury donieśli, że ja oscypki podrabiam - opowiada rozżalony Wojciech G. - Dzięki tym unijnym certyfikatom na oscypka, to ze mnie przestępcę zrobili - dodaje góral. Sąd Rejonowy w Nowym Targu uznał, że akt oskarżenia przygotowany przez prokuraturę nowotarską jest wystarczający, aby skazać bacę.
- Teraz się odwołuję od tego wyroku. Baca od wieków nie był na Podhalu zawodem dla byle kogo i ludzie z bacą się liczyli, a teraz mnie po sądach włóczą, bo obliczyli, że ja 200 oscypków zrobiłem. Ja mam dużą rodzinę i rozdałem je - mówi Wojciech G.
Zbigniew Gabryś, zastępca prokuratora rejonowego w Nowym Targu, podkreśla, że karze podlega każdy, kto, nie spełniając wymogów, wytwarza produkty zastrzeżone w Unii.”
Czyż to nie jest skrajny debilizm? A co ten baca ma w tej bacówce robić, jak, nie oscypki. Po co tam kontrole wysyłać? Kto za wycieczki po górach tym urzędnikom płaci? A w ogóle polityków i urzędasów wy…..lić na księżyc, niech se kratery sprawdzają. Bo k…a soli drogowej we wszystkim sprzedawanym jedzeniu, to 20 lat wykryć nie mogli.
(końcówka została napisana specjalnie językiem zrozumiałym dla elyty politycznej, rządzącej w tym kraju)
WESPRZYJ AKCJĘ NA RZECZ SPRZEDARZY ŻYWNOŚCI LOKALNEJ

//lir.agro.pl/?p=9728
//www.gazetakrakowska.pl/artykul/391223,baca-z-zebu-ma-wyrok-za-podrabianego-oscypka-koledzy-oburzeni,id,t.html?cookie=1
//www.samorzad.pap.pl/depesza/wiadomosci_centralne/dep/126350/Zatrzyma-bace--Sledztwo-w-sprawie-gorala--ktory-bezprawnie-wyrabial-oscypki-
 

KOMENTARZE

  • I to najbardziej boli. Tylko Radio Maryja wołało z 10 lat temu,
    że to koniec polskiego rolnictwa, kiedy Miller wrócił z Uni zadowolony, że wziął rolnikom kontyngent, by dać wielkim mleczarniom.
    Ludzie jeszcze wtedy nie pojmowali, że to oznacza, że rolnik na placu targowym będzie spekulantem, jak za Hitlera.

    Soli nie ma szarej, tylko czyszczona, paskudna i z antyzbrylaczami, które w żołądku pod wpływem silnych kwasów wydzielają kwas pruski, to samo zaczęli dodawać do cukru, biały proszek. Nie uświadczy się polskiej wędzonej kiełbasy, wszystko moczone w dioksynie, boczek bez tłuszczu, moczony w jakimś paskudztwie. Nie ma ryb, bo wykończyli rybołówstwo. Teraz śledzia zakazali.

    To ludobójstwo. Jak tu nie kląć, już wyrazów brakuje bo nazwać to skurwienie.
  • @
    Z tym od 1939 roku to troszeczkę za dużo.. Wiadomo ze wojna to wojna.
    Jednak po wojnie takie rzeczy były bardzo częste. Na przykład moja bliska rodzina aż do polowy 70-tych miała własną olejarnie gdzie produkowała ze swoich plonów olej. Prowadzili także usługi dla pobliskich wiosek. Nieraz kolejka np z rzepakiem trwała nawet kilka godzin. Najgorszym utrapieniem był niedobór butelek wiec używali także winówek. Przy moim miasteczku były 2 prywatne młyny. Jeden wodny a drugi elektryczny. Nie było problemu z własną maka. Młyny te pracowały jeszcze w 1979 dalej nie pamiętam. Jeden z nich był własnością i obsługiwany przez samotna kobietę (wdowa po żołnierzu AK) Należy wspomnieć o GS-owskich sklepikach gdzie dużo oddanych było w "agencje" prywatnym osobom. Nikt nie miał zakazu wstawiania lokalnych produktów rolnych na sprzedaż (chyba ze GS sprzedawał ten sam produkt). Zarobione, ustalone marżą pieniążki szły do GS a reszta zarobiona do prywatnej kieszeni oraz rolnika wystawiającego towar. Tak wiec po wojnie po części to było możliwe. Przeszkody stanowiły rzeczy techniczne oraz nieznajomość biznesu i prawa w PRL.

    To po "pierestrojce" gdy czytam lub widzę co się w Polsce dzieje
    i jak ludzie którzy mieli ten kraj doprowadzić do lepszego stanu
    po prostu kradną i poniżają rodaków jak najgorsi bandyci,
    człowiekowi aż przykro ze kiedyś nie nazbierał po polach rożnych granatów i pancerfaustów bo dzisiaj było by jak znalazł. :-(
  • Nie tylko u nas tak się dzieje:
    http://intellihub.com/2013/08/21/governments-war-against-the-citizens-farmers-being-arrested-for-trying-to-survive/

    Przyczyną tego są oczywiście pieniądze, jakie na pośrednictwie w handlu produktami rolnymi zarabiają firmy z układu.

    Proszę porównać różnicę w cenach skupu produktów rolnych z cenami tych samych towarów oferowanych w sklepach.

    Pozdrawiam.
  • @circonstance 02:44:59
    Pisać trzeba. Ja myślałem że pies z kulawą nogą tego nie przeczyta, bo jak to na blogach, jak temat niemainstreamowy i konkretny, to nikogo nie interesuje a tu zaskoczenie. Pozytywne oceny i zainteresowanie tu i na Niepoprawnych.

    Pozdrawiam.
  • @Stara Baba 02:54:17
    Czyli za komuny było lepiej a teraz jak za okupacji.
  • @AdNovum 09:08:51
    W Londynie są weekendowe rynki, gdzie rolnicy tym handlują, w stolicy Słowenii widziałem wielki bazar z serami itd. W USA całe akcje promocyjne. Napiszę o tym.
  • @
    ..cześć ...temat ważny, bo to kwestia naszego egzystowania..trzeba szanować rolników i docenić co robią...kiedys pisałem jak kupować u rolnika ...

    http://trybeus.nowyekran.net/post/91005,szkola-przetrwania-wedlug-trybeusa-czesc-1

    ...i dlatego trzeba se jasno powiedzieć, że jesteśmy pod okupacją...każdy towar kupiony bez toksycznego vat-u jest heroizmem podwójnym, rolnik zarabia i się mu chce pracować, a my mamy zdrową żywność, która jest też profilaktyką antyrakową ...pozdrawiam niepoprawnie
  • @Autor
    Wielkie dzięki za tę konieczną notkę! Właśnie to trzeba promować, nie tylko na nE, tutaj co najwyżej wstawić na jedynkę i długo, dłuuugo trzymać, aby każdy się miał szansę wypowiedzieć - bo aczkolwiek nie samym chlebem żyje człowiek, to jak się o chleb nie walczy, przestaje się być człowiekiem.

    Pozdrawiam!
  • @trybeus 11:43:37
    Już 3 lata temu circ proponowała zawiązanie drugiego obiegu, czyli sieci bezpośrednich kontaktów producentów (wszelakich) z odniorcami, bez tego całego biurokratycznego szajsu. Jakoś odzew był nikły, ale ludzie i tak wiedzą, że owa "szara strefa" trzeba poszerzać - jak to za okupacji się zawsze robi.
  • @
    A tak w nawiązaniu; jakie były reakcje na akcję pieczenia chleba i przygotowań z tym związanych?
    Jakie zjadliwe komentarze, zwłaszcza dyletantów. I deprecjonowanie wszystkiego, co z tym związane.

    A przecież to właśnie jedna z prób przedstawienia możliwości i zainteresowania tematyką. A tu - ciągłe dygresje na temat cepa i kosy.
    Jesli mamy dbać o własne interesy - to nie można podważać wartości pracy rolnika i jego przywiązania do ziemi.

    A tu mamy wyraźne wskazanie, kto jakie ma ukierunkowania.
  • @Stara Baba 02:54:17
    tak, nawet na początku pierestrojki można było na placu kupić kałacha.

    Frajerzy, co nie kupili.
  • @R.Zaleski 11:31:40
    Dokładnie tak, teraz jest jak za okupacji.
  • @DelfInn 12:24:47
    Skowronski z Radia Wnet paro krotnie proponowal dostawy warzyw i owocow. Poszukiwal swego czasu ludzi ktorzy pomoga w tej czalej akcji.

    Pozd
  • @Sayan 12:34:40
    Potrzebne Rollegro ;)
  • Już rano przymierzałem się do skomentowania tego artykułu
    Widzę, że wszyscy w ten sam deseń. A tymczasem faktem jest, że polska żywność pod względem jakości jest zwykle poniżej wszelkich norm. Afery z solą drogową tylko potwierdzają ten smutny fakt. I zamiast domagać się zwiększonych kontroli jakości to autor postuluje, żeby każdy mógł produkować i sprzedawać co się da, z pominięciem wszelkich norm. Jest źle i ma być jeszcze gorzej?

    Tymczasem w krajach cywilizowanych normy dot. produkcji i jakości żywności są niezwykle restrykcyjne. Np. sklep w którym ja się zaopatruję w mięso, i wyroby - wszystko swojskie produkty, naturalne był przez tydzień zamknięty tylko dlatego, że wykryto używanie płynu do mycia naczyń bez certyfikatu. I ja się temu nie dziwię. Mówimy o żywności.

    Kiedy przychodzi transport żywności (np. rano zerwane świeże owoce w Afryce, przetransportowane samolotem, które muszą się znaleźć w sklepie na półce jeszcze tego samego dnia po południu), są tak restrykcyjnie sprawdzane, że wykrycie choćby jednego owocu, który jest nadpsuty, lub coś jest z nim nie tak powoduje zniszczenie całej partii.

    Kiedy dziecko dostaje kartonik mleka w stołówce, to w razie zatrucia są uruchamiane odpowiednie procedury. I od razu wiadomo skąd to mleko pochodzi, od jakiego dostawcy, od jakiej krowy i z jakiego uboju.

    Więc jak można nawoływać do niczym nie kontrolowanej produkcji i sprzedaży żywności przez rolników? Mamy się cofnąć do średniowiecza?
  • @Mind Service 17:22:29
    ... cosik ci się pokićkało... tu jest dyskusja o produktach prosto od rolnika...to są produkty z najwyższej półki, zdrowe przede wszystkim, bez chemii...to co masz w sklepach zwłaszcza w Biedronkach to jest właśnie padlina i total szajs..tego nie należy spożywać...

    ..my kupujemy od rolników bez strachu..spożywamy tego wiele, tak jak pisałem w szkole przetrwania , z mleka robimy sery, masło...kupujemy sobie połowkę cielęcia i zamrażamy, jajka kupujemy od znajomej, która ma wybieg dla kur naturalny, nie w ciasnych klatkach...to jest normalne i nikt od tego nie umarł ..przepisy sanepidu sa po to, żeby dać ludziom w dupę i zarobić na swoje urzednicze apanaże...pozdrawiam niepoprawnie

    ps piłeś kiedyś mleko prosto od krowy, z pianką ...jeśli nie to żałuj..pyszne !!
  • @trybeus 17:37:09
    //tu jest dyskusja o produktach prosto od rolnika...to są produkty z najwyższej półki, zdrowe przede wszystkim, bez chemii//

    - no i takie właśnie ja tylko kupuję. Mięso z hodowli ekologicznej, przerób w małym zakładzie masarskim ze sklepikiem, który to sprzedaje. Nie kupuję mięsa, szynek, kiełbas np. w Makro, chociaż tam dużo taniej.

    //my kupujemy od rolników bez strachu//

    - ja też. Ale nie wierzę im na słowo. Często kontrole i certyfikaty sprawiają że się nie boję.

    //jajka kupujemy od znajomej, która ma wybieg dla kur naturalny//

    - dokładnie tak samo ja robię.

    //piłeś kiedyś mleko prosto od krowy, z pianką ...jeśli nie to żałuj..pyszne//

    - oczywiście, że piłem. Chociaż jestem mieszczuchem to jak chodziłem do szkoły wszystkie wakacje, żniwa spędzałem na wsi.

    Niestety takiego mleka, prosto od krowy nie mogę teraz nigdzie kupić.

    Ale wracając do tematu: swojskie, naturalne, bez chemii to podstawa. Jak już kupuję wyroby gotowe to zawsze zwracam uwagę na certyfikat. Np. kupuję ciasteczka kruche ale tylko z certyfikatem halal.
  • @Mind Service 18:27:13
    A kobietę masz też certyfikowaną? Bo wiesz, inna mogła by Cię zarazić nie wiadomo czym i miał byś mnóstwo problemów.
  • @zadziwiony 19:44:54
    :)))))))))))))

    Pozdrawiam:)
  • @trybeus 11:43:37
    Tak w ten sposób kupujemy też zdrowie. Tworzymy średnich przedsiębiorców, bo przecież niektórzy rozwiną tę działalność na szerszą skalę a przede wszystkim małych - setki tysięcy.
  • @trybeus 11:43:37
    Będę linkował twój tekst do każdego mojego w temacie.
  • @DelfInn 12:08:30
    Chleb jest i wyrób chlebopodobny. W centrum 100 tys miasta np. ja znam tylko jedną piekarnię, która wypieka chleb. Spytałem kiedyś piekarza, czemu on taki dobry, to mi powiedział, że jego dziadek tak robił, i on go nauczył, i robi tak samo.
  • @DelfInn 12:24:47
    Coś takiego się pojawiło http://lokalnazywnosc.pl/
  • @Krzysztof J. Wojtas 12:28:00
    U nas to trzeba pokazać, że w hameryce tak robią, to wtedy się wszystkim spodoba. "Polska to jest dziwna kraj".
  • @Sayan 12:34:40
    Chwała Radiu Wnet.
  • @Mind Service 17:22:29
    Podobno 1/4 żywności w Polsce nie nadaje się do jedzenia. Jaka jest kontrola, to afera z solą i ukręcenie jej łba pokazało - iluzoryczna. U nas wszystko można kupić.

    W Niemczech - opis powyżej, USA, UK itp. tak jest - tam jest średniowiecze?
  • @Mind Service 18:27:13
    Dopóki nie ma solidnego państwa, w żadne certfikaty do końca nie można wierzyć. Mieszkam trochę na wsi, wiem co piszę. Ale lepsze to, niż masówka.
  • @R.Zaleski 20:00:25
    ...dzięki bardzo, muszę tam trochę zrobić jednak korekty, bo po ostatnim tąpnięciu NE zdublowały się zdjęcia był konflikt .pl i .net...pozdrawiam niepoprawnie
  • Autor
    Dziękuję za artykuł. Mieszkam w mieście i nie wiedziałem, że jest aż tak źle. Moim zdaniem jedliśmy całe wieki jedzenie prosto od producentów. Teraz nie wolno!? Cały proces certyfikacji pod wyświechtanym hasłem
    " bezpieczeństwo&ochrona" to bariera dla producentów żywności aby zrobić miejsce dla korporacji. Ot cała tajemnica bezpiecznego jedzenia.
  • @Mind Service 17:22:29
    A certyfikowaną żywnością to nikt się nigdy nie zatruł ?
  • @R.Zaleski 20:13:21
    //W Niemczech - opis powyżej, USA, UK itp. tak jest - tam jest średniowiecze?//

    - To znaczy, że w Niemczech można produkować i sprzedawać żywność bez żadnej kontroli? Nie chcę mi się wierzyć...
  • @Krzysztof Grzelak 20:58:14
    //A certyfikowaną żywnością to nikt się nigdy nie zatruł ?//

    - z tego co wiem to nie. Po to są częste kontrole jakości i certyfikaty...
  • @Mind Service 23:51:03
    Było przeczytać tekst notki.
  • @Krzysztof Grzelak 20:57:01
    Też prawda. Najlepsze zabezpieczenie to wiedzieć od kogo się kupuje. Konkretnie z nazwiska i adresu.
  • @Mind Service 23:51:57
    A ja mam głęboko w d... wszelkie certyfikaty. To tylko droga do dominacji korporacji i zniszczenia drobnych producentów i usługodawców.
    Po wtóre - i w 100 gwiazdkowym hotelu nasrają Ci do talerza, jak podpadniesz kelnerowi. I co Ci po certyfikacie.
  • @zadziwiony 21:03:14
    ...ależ właśnie w tych czasach kładziony jest nacisk, aby sprzedawać g*wno, ale tylko z certyfikatem...:))pozdrawiam niepoprawnie

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
     12
3456789
10111213141516
17181920212223
24252627282930

ULUBIENI AUTORZY

więcej