Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
424 posty 2904 komentarze

Polska na 6 - tkę

R.Zaleski - Członek Konfederacji Rzeczpospolitej Blogerów i Komentatorów.................. Jakość polityki = jakość życia

1939 – błędy

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

1 IX gdy Niemcy zaatakowały Polskę, ponieważ jej sojusznicy nie mieli zamiaru dotrzymywać przyjętych zobowiązań wojna była raczej przegrana.

 Na pewno 16 IX, gdy Japonia podpisała rozejm z Sowietami, po przegranej bitwie nad Chałchin-Goł, w wojnie na Dalekim Wschodzie.

Gdyby szukać praprzyczyn klęski, trzeba by zacząć od Traktatu Ryskiego – nie udało się wtedy stworzyć , mimo polskiego wsparcia buforowego „ Korolewstwa Biełarusi” i państwa ukraińskiego. W okresie międzywojennym zaś, nie próbowaliśmy tworzyć i wspierać  przyjaznych nam elit tych narodów.

Można sięgnąć jeszcze wcześniej, do zatrzymania ofensywy jesienią 1919. Wtedy być może Denikin i inni carscy generałowie pokonaliby komunizm. Choć z nimi też nie mielibyśmy łatwego życia, rozbiory Polski mieli przećwiczone.

Po odzyskaniu niepodległości, mimo istnienia i wsparcia państwa dla organizacji paramilitarnych nie wyciągnięto wydawałoby się oczywistego wniosku ze sposobu odzyskania niepodległości. Tego, że bez jednostek ochotniczych, lokalnych np. śląskiej czy poznańskiej, czy grodzieńskiej, czy lwowskiej samoobron, to by się nie udało. Powinno się je utrzymać, powinny istnieć na wzór szwajcarski. Mobilizacja nie okazałyby się wtedy takim problemem. ON zaczęto tworzyć dopiero pod sam koniec II RP.

Kolejna sprawa to rok 1926, powrót Piłsudskiego. Państwem zaczęła rządzić na zasadach wyłączności tylko część jego elity, zmniejszyło to jego efektywność. Polska leżąca pomiędzy silniejszymi sąsiadami nie może sobie pozwalać na wewnętrzne wojenki. Zamykanie narodowców i innej opozycji, nie mówię tu o komunistach itp. agenturze, osłabiało kraj. U nas, jeśli mamy się utrzymać w tym miejscu na mapie, muszą rządzić najlepsi. Pod koniec lat 30tych, gdy się wszystko decydowało, mieliśmy rządy adiutantów i trumny martwego już wodza. Kolejny spadek efektywności.

Sojusze, choć to wtórne i niepewne zabezpieczenie, też szły po części we właściwym kierunku. Odrzucone propozycje Piłsudskiego wojny prewencyjnej z Niemcami w 1933, Rydza w 1936, a nawet brak pomocy militarnej, a jedynie sprzętowa w 1920, powinny być oczywistymi sygnałami, że na pomoc z zachodu nie mamy co liczyć. Obecnie też dostajemy mnóstwo takich sygnałów, ale zachowujemy się jak zawsze, jak ta ćma latająca wokół płomienia świecy. My latamy naokoło zabójczej dla nas nadziei, że nam pomogą. Sądzimy podle siebie, wg zasad naszej kultury. Dobrze to i niedobrze. A oni chcą mieć u siebie święty spokój, po trupach, najlepiej naszych. Dlatego dostaliśmy gwarancje przed wojną, byśmy się bronili, by skierować agresję Hitlera na wschód, zetknąć z ZSRR. By doszło między nimi do wojny.

Trzeba było się skupić prawie wyłączne na najbliższej okolicy. Nie trzeba było zdobywać Wilna. Polacy stanowiący znaczą cześć mieszkańców Litwy spowodowaliby to, że byłyby z nią układy zbliżone do tych z okresu I RP. Małe, okoliczne państwa miałyby do nas zaufanie. Stosunki z Czechami powinny byś priorytetem. To był przed wojną potężny producent broni, kraj bogatszy od Austrii. Nie mieliśmy tam wielu przyjaciół. Trzeba było zrobić wszystko, by ich zdobyć. Nawet, jeśli pod koniec lat 30tych, trzeba było doprowadzić do wymiany rządzących tym krajem, wszelkimi metodami.

Nie powinniśmy pozwolić na zajęcie Austrii. To była pierwsza przewrócona kostka domina. Tu mogliśmy liczyć na poparcie Włoch. Austria miała silną partię rządzącą i armię, do kadr której nie dopuszczano nazistów. To był właściwy moment na atak na Niemcy. Zachód był wtedy do tego nie potrzebny, potrzebne były Czechy, ich broń. Kolejny, tym razem ostatni moment, to niedopuszczenie do zajęcia czeskich fortyfikacji granicznych w 1938. Niemcy wtedy wcale nie mieli nawet wystarczających sił do ich zajęcia. My fortyfikacji niemieliśmy prawie wcale, tam gdzie były, okazały się być bardzo efektywne (Wizna, Westerplatte,…). Finowie dzięki nim i dobrej strategii walki w tym samym roku ocalili niepodległość.

Kolejna sprawa, to sama strategia obrony Polski, jakże różna choćby od tego, co robił Hitler wycofując się z naszych ziem. Miasta powinno się zamienić w fortece, mieszkańców w Volkssturm. Zdolności mobilizacyjne to było 2,5 mln ludzi ale nie stać nas było na regularną armię. Warszawa broniła się 20 dni, a poddała tylko z powodu niszczących bombardowań, wkrótce po „lanym poniedziałku”, gdy bomby spadały jak krople deszczu. Powodem był brak prądu i wody. Na nienaruszonej linii obrony ponad sto tys. wojska i mieszkańcy mogli się jeszcze bardzo długo bronić. Katowic po wycofaniu się oddziałów wojska bronili ochotnicy. A był przykład choćby Lwowa czy Zamościa z wojny Polsko- bolszewickiej. Zamiana wszystkich większych miast w twierdze była szansą związania części sił wroga, opóźniania go, wyprowadzania ataków na jego tyły, blokowania szlaków komunikacyjnych, zużycia się jego środków, które po kampanii były na wyczerpaniu. Warszawa, Oksywie, Hel, Modlin – najdłużej broniące się punkty, nieprzygotowana obrona Lwowa, to było za mało.

Jak pisze Włoch Patricelli w książce  „Umierać za Gdańsk” nasze siły miały niewłaściwą strukturę. Na lotnictwo wydawano w latach 1938-39 5,8% budżetu wojskowego a zestrzeliło 137 samolotów. Generalnie zniszczono lub uszkodzono ono ¼ z 2 tys. samolotów wroga. Lotnictwo zniszczyło ponad 200 czołgów a uszkodziło 500. Kiepskim w większości, nielicznym (400 szt) sprzętem i brawurą pilotów, którzy obronili niedługo potem Anglię. Można nim było obronić Polskę, jak husarią niegdyś. Podobnie zbyt wiele szło na kawalerię, której żadna armia nie miała tyle, co my, za mało na wojska pancerne 1.7%. Kiepski był sztab, co nawet Piłsudski przyznawał. Zakładano powolne posuwanie się Niemców. Nasze główne siły – armie Poznań i Pomorze przez 9 dni wojny stały praktycznie bezczynnie. Dopiero 3cia propozycja Kutrzeby podjęcia ofensywy została przyjęta przez Rydza Śmigłego. Niemcy wzięli tam, mimo początkowych sukcesów nad Bzurą,  170 tys. jeńców. Popełniono błąd zbyt późnego odtajnienia karabinów przeciwpancernych, by efektywnie weszły do walki. Opuszczenia Warszawy przez wszystkich a jednak premier przynajmniej powinien zostać, nie tylko prezydent miasta.

Wszystko to kwestia wojny z Niemcami, przed którymi sami mogliśmy się obronić. Trzeba było się jednak zabezpieczyć, na wypadek równoczesnego ataku ze wschodu. Takim zabezpieczeniem mogła być pod koniec lat 30tych tylko Japonia walcząca wtedy z Rosją. Po wojnie z Niemcami trzeba byłoby iść na Rosję, bo pewnie na takich warunkach mógłby być oparty pakt z Japończykami. Po dojściu Hitlera do władzy mieliśmy 2 agresywnych wielkich sąsiadów. To się mogło skończyć tylko ich atakiem na nas, albo …. nas na nich. Teraz, na razie, mamy jednego o porównywalnym poziomie agresji.

Pokazywanie błędów, krytykowanie po zdarzeniach jest łatwe. Błędy są zawsze. Trudniejsze jest ich przewidzenie a nawet widzenie. Nikt w naszym 37 milionowym kraju nie powiedział prezydentowi Kaczyńskiemu i reszcie wsiadających do samolotu – jedźcie pociągiem a i to nie wszyscy, bo was zabiją. Ale patrząc na historię nie trudno było to przewidzieć. Nawet ci oficerowie, co trafili do sowieckiej niewoli a potem do Katynia nie mogli się niczego innego spodziewać, patrząc na to, jak ich traktowano w wojnie polsko bolszewickiej.

Historia powinna uczyć, jak nie popełniać błędów. Jednak patrząc na to co Polacy wybrali w 1989, i co wybierają po tym roku, pokazuje, że niezbyt wiele nauczyła. Patrząc na nasz system obrony, stan armii można powiedzieć, że nie nauczyła nic, bo to 1/10 – 1/20 tego co mieliśmy w 1939. Ziemia przestała wraz ze spadkiem udziału rolnictwa w gospodarce być tak cenną, jak jeszcze w czasie ostatniej wojny, przemysł jest własnością głownie ponadnarodowych korporacji. Ich właściciele stali się silniejsi od państw.  Wojny przeniosły na inne płaszczyzny. Zmieniły się warunki, jednak nie zmieniło się to, że kraj jest tyle wart, ile jego umiejętności obrony. Na tyle wolny, na ile potrafi tę wolność militarne obronić. Naród na tyle pewny swojego fizycznego istnienia.  

Wielkich sąsiadów mamy tych samych i takich samych jak zawsze. Dzięki globalizacji znaleźliśmy się w polu rażenia wielu innych nieciekawych sił.

 

KOMENTARZE

  • Bardzo dobry artykuł
    i jedna nasuwająca się refleksja: Polak przed szkodą i po szkodzie głupi...
  • @Mind Service 21:54:03 - A NIEPRAWDA, ŻE DOBRY! JEST STEREOTYPOWYM ZATAJANIEM PRAWDY O ANTYPOLONIZMIE!
    Zaleski pisze bardzo pokrętnie, emocjonalnie podpuszcza i okłamuje polską opinię publiczną, że we Wrześniu to my, Polacy "mieliśmy wojsko", że przed Wrzesniem "żeśmy powinni byli uderzyć na Niemcy". A największe kłamstwo tekstu Zaleskiego to te słowa, dające wyraz jego niewiedzy o roku 1926-tym; "(...) Kolejna sprawa to rok 1926, powrót Piłsudskiego. Państwem zaczęła rządzić na zasadach wyłączności tylko część jego elity, zmniejszyło to jego efektywność. Polska leżąca pomiędzy silniejszymi sąsiadami nie może sobie pozwalać na wewnętrzne wojenki.(...)". Przejęcie władzy w Kraju przez conajmniej dwustu-tysięczną rzeszę masonów nienawidzących Polaków i katolicyzmu, będących na usługach WASP-ów, dążących do eksterminacji fizycznej i duchowej wszystkiego co polskie i katolickie - Zaleski mylnie nazywa "wojenką wewnętrzną". A ja tyle razy na NowymEkranie, FF-rondzie, forum Michalkiewicza, na YouTubie i na Teneryfie tłumaczyłem jak komu dobremu (jak krowie na rowie!) - że w roku 1926-tym zakończyła się niepodległość i suwerenność Polaków we własnym kraju, po odzyskaniu jej w roku 1919-tym (żadnym 1918-tym do cholery!) - czyli, że mieliśmy jedynie siedem lat prawdziwej wolności. No i co? Zaleski zrozumiał te moje święte słowa? Niestety - ani dudu! I dlatego taką nieprawdziwą daje diagnozę Września 1939. Już wtedy państwo polskie nie było nasze, lecz PRZECIWKO nam, armia nie była zarządzana przez nas, prawdziwych Polaków, lecz PRZECIWKO nam, podobnie policja, służby tajne, intelektualiści, część kleru - TAK JAK TERAZ. To byli sataniści, którzy CHCIELI naszej śmierci, totalnej zagłady, dechrystianizacji, wymazania z mapy. Największe kłamstwo Zaleskiego to zatajenie prawdy, że WASP-owska masoneria była jeszcze gorsza od Hitlera i Stalina. Hitler chciał nam odebrać ziemię i przepędzić za Ural, Stalin - chciał nas zamienić w parobków sowieckich, ukraść duszę. Natomiast WASP-ostwo chciało nas od zawsze zlikwidować całkowicie. Dlatego doprowadziło do przegranej wojny w roku 1939 i podkręcało okupantów przeciwko Polakom - świadomie wcześniej doprowadzając polskie siły zbrojne do karykatury tego czym byly w roku 1920-tym. Niedozbrojonych, zarządzanych przez agenturę, źle zmobilizowanych świadomie pchnęli do przegranej wojny, licząc że rozzłoszczony Hitler i Stalin rozprawi się z nami na amen. No, tutaj się nieco zawiedli. Owi dwaj ludobójcy wymordowali jedynie znaczną część Polaków. Nie wymordowali nas, wbrew temu na co mieli przyzwolenie - do gołej ziemi. Prawdopodobnie nie skorzystali z przyzwolenia na całkowitą eksterminację Polaków świadomie, chcąc zagrać na nosie WASP-om.
    PRAWDA O WRZESNIU 1939 JEST TAKA;
    Zarówno wtedy (1926-1939) jak i teraz (1989-2013), przed Trzema Rozbiorami (wiek XVIII) jak i przed Pierwszym Rozbiorem, zwanym dla niepoznaki "Potopem" (połowa wieku XVII-go) to nie Polacy rządzili w Kraju, lecz masonerie, agentury, mossady, hagany i inne spiski. Zawsze znalazł się jakiś Oxenstierna, Cromwell, Gertich, Komensky...
    +
    A właśnie? Panie "Mind Service"? Czytał Pan tę książkę Jędrzeja Giertycha, którą on napisał jako swoją pracę doktorską? Zamiast pisać o Polakach kłamstwa, że głupi - warto się dokształcić.
  • @Mind Service 21:54:03
    Niestety. Inni są jednak i głupsi, i wredniejsi.
  • @Eugeniusz Sendecki 22:04:48
    "Hitler chciał nam odebrać ziemię i przepędzić za Ural"

    Nie zna Pan nawet Generalplan Ost. Nie spodziewałem się tego po Panu. Wstyd.
  • @R.Zaleski 23:11:22
    A co ma "Generalplan Ost", który powstał w roku 1941 do omawianych przez nas wydarzań z roku 1939-go oraz z lat 1926-1939 - i do prezentowanej przez Pana niewiedzy (albo cenzury, co na jedno wychodzi) na temat WASP-owskiej masonerii okupującej nasz Kraj, prowadzącej naród polski do zagłady od roku 1926-go do 1939-go?
    Myśmy w roku 1939-tym mieli trzech wrogów, a nie dwóch. Najgorszy wróg siedział w Warszawie, udawał polskiego nowoczesnego patriotę, światłego europejczyka pouczającego polski ciemny lud, światowca gwarantującego nam obronę, a był sterowany z Paryża, Londynu, Nowego Jorku.
  • Bzdury!!!Mniejszości dominowane były i unaradawiane przez antypolskie elity
    dążące zdecydowanie do depolonizacji lub dyskryminacji Polakow. Po upadku powstania styczniowego ksieża ,lkitewskojezycznego seminarium dajacego pierwszeństwo do stanowisk proboszczow na Litwie odmawiali kazań, spowiedzi i modlitw po polsku nawet jeśli parafianie nie znali wogole litewskiego a sw czsie "powstania suwazlskiego" oferowali odpusty za zabicie Polaka. Rzeź wolyńska i ludobójstwo na Podolu planowane i realizowane były pod dowództwem dzieci popów "grekokatolickich" i prawosławnych a zajęcie Zaolzia w 1938r nastąpilo po nocie protestujacej przeciw oddaniu Zaolzia Niemcom i po pisemnej odpowiedzi ministra czeskiego wyrażajacego zgode na zapowiadane w tej nocie wkroczenie do Zaolzia. Wcześniejsze umizgi lub zapowiedzi pomocy w walce z Hitlerem mogly byuć tylko śmieszne.
    Celem grupy niemieckich homoseksualistów z aszkenazyjskimi korzeniami podobnie jak grup sjonistow, od ktorych całkowicie byl uzależniony ZSRR było przygotowanie i przeprowadzenie sjonistycznej kolonizacji Palestyny, za którą hitlerowcy postawili wartę honorową w krypcie Piłsudskiego na Wawelu.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
     12
3456789
10111213141516
17181920212223
24252627282930

ULUBIENI AUTORZY

więcej